"Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w /waszych/ członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem. Z powodu nich nadchodzi gniew Boży na synów buntu. I wy niegdyś tak postępowaliście, kiedyście w tym żyli. A teraz i wy odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę od ust waszych! Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu /Boga/, według obrazu Tego, który go stworzył" (kol 3,5-10).
Powrócę jeszcze raz do tekstu z poprzedniego postu. Ma on niezwykle dużo treści i przekazu. Autor natchniony poucza, że życie w Chrystusie rządzi się innymi prawami niż życie światowe. Jednak nie stoją one w sprzeczności, a różnicę stanowi sposób myślenia i korzystania z tego, co Bóg dał człowiekowi w dzierżawę. Człowiek nie powinien nad wszystko stawiać rzeczy materialnych i swoich żądzy - Bóg tego nie popiera, On uczy miłości i pragnie, by człowiek w nim odrodzony kierował się miłością. Kochając i szanując drugiego człowieka pragnie się dla niego dobra i rezygnuje się ze stawiania siebie i własnych potrzeb na pierwszym miejscu. Pragnienie dobra dla drugiej osoby zastępuje chciwość, pożądanie, znieważanie... Chrystus pragnie, byśmy uczyli się od Niego, a to jest możliwe jedynie na drodze poznawania Zbawiciela poprzez karty Pisma Świętego.
Powrócę jeszcze raz do tekstu z poprzedniego postu. Ma on niezwykle dużo treści i przekazu. Autor natchniony poucza, że życie w Chrystusie rządzi się innymi prawami niż życie światowe. Jednak nie stoją one w sprzeczności, a różnicę stanowi sposób myślenia i korzystania z tego, co Bóg dał człowiekowi w dzierżawę. Człowiek nie powinien nad wszystko stawiać rzeczy materialnych i swoich żądzy - Bóg tego nie popiera, On uczy miłości i pragnie, by człowiek w nim odrodzony kierował się miłością. Kochając i szanując drugiego człowieka pragnie się dla niego dobra i rezygnuje się ze stawiania siebie i własnych potrzeb na pierwszym miejscu. Pragnienie dobra dla drugiej osoby zastępuje chciwość, pożądanie, znieważanie... Chrystus pragnie, byśmy uczyli się od Niego, a to jest możliwe jedynie na drodze poznawania Zbawiciela poprzez karty Pisma Świętego.
08.09.2011 o godz. 11:53
komentuj (0)
"Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale. Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w /waszych/ członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem. Z powodu nich nadchodzi gniew Boży na synów buntu. I wy niegdyś tak postępowaliście, kiedyście w tym żyli. A teraz i wy odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę od ust waszych! Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu /Boga/, według obrazu Tego, który go stworzył. A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich /jest/ Chrystus". (Kol 3,1-11)
Słowa te, skierowane do tych, którzy uwierzyli w Chrystusa i przyjęli chrzest, zawierają wskazanie - JAK POWINIEN POSTĘPOWAĆ NOWY CZŁOWIEK. Chrystus mówi: "Królestwo moje nie jest z tego świata". Chrześcijanin przyjmując Chrystusa jako Króla i Pana (warunek i konsekwencja chrztu) ma za zadanie dążyć do Niebieskiego Jeruzalem. Chrzest jest powstaniem z martwych. "I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata" (Ef 2,1-2)- pisze autor natchniony. "A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni" (Ef 2,4-5). Odkupienie to dar Boga, który możemy, ale nie musimy, wykorzystać. Zbawienie to dar i zadanie zarazem; dar - bo darmo dane, bez naszej zasługi; zadanie - bo warunkiem przyjęcia daru jest pragnienie go. Ci, którzy czegoś pragną potrafią poświęcić wiele, jak nie wszystko, by to osiągnąć. Podobnie jest z darem Nieba. Trzeba o niego zabiegać i dbać. A jak? Tylko czyste serce jest zdolne podjąć ten dar.
Słowa te, skierowane do tych, którzy uwierzyli w Chrystusa i przyjęli chrzest, zawierają wskazanie - JAK POWINIEN POSTĘPOWAĆ NOWY CZŁOWIEK. Chrystus mówi: "Królestwo moje nie jest z tego świata". Chrześcijanin przyjmując Chrystusa jako Króla i Pana (warunek i konsekwencja chrztu) ma za zadanie dążyć do Niebieskiego Jeruzalem. Chrzest jest powstaniem z martwych. "I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata" (Ef 2,1-2)- pisze autor natchniony. "A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni" (Ef 2,4-5). Odkupienie to dar Boga, który możemy, ale nie musimy, wykorzystać. Zbawienie to dar i zadanie zarazem; dar - bo darmo dane, bez naszej zasługi; zadanie - bo warunkiem przyjęcia daru jest pragnienie go. Ci, którzy czegoś pragną potrafią poświęcić wiele, jak nie wszystko, by to osiągnąć. Podobnie jest z darem Nieba. Trzeba o niego zabiegać i dbać. A jak? Tylko czyste serce jest zdolne podjąć ten dar.
Tagi:
Pismo Święte
Ewangelia na niedzielę 4 września 2011:
"Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy [przeciw tobie], idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich".(Mt 18,15-20)
Jezus ukazuje postawę braterskiego upomnienia. On nigdy nie obmawiał, ale zawsze zwracał się bezpośrednio do ludzi. Wskazywał błędy i przewinienia. Takie upomnienie jest o wiele trudniejsze niż obgadanie, obmowa, wytykanie błędów. Upomnienie powinno być z pobudką miłości wobec bliźniego, po uprzedniej modlitwie do Ducha Świętego.
Jezus wskazuje różne etapy upomnienia, ale nigdy nie pozwala go zaniedbać, nawet, gdy po ludzku nie przyniesie to owoców. Jesteśmy odpowiedzialni za naszych braci, brak upomnienia jest z naszej strony grzechem zaniedbania. Bóg bowiem mówi do Ezechiela: „Jeśli do występnego powiem: występny musi umrzeć — a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi — to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie” (Ez 33,8)
Jezus ukazuje postawę braterskiego upomnienia. On nigdy nie obmawiał, ale zawsze zwracał się bezpośrednio do ludzi. Wskazywał błędy i przewinienia. Takie upomnienie jest o wiele trudniejsze niż obgadanie, obmowa, wytykanie błędów. Upomnienie powinno być z pobudką miłości wobec bliźniego, po uprzedniej modlitwie do Ducha Świętego.
Jezus wskazuje różne etapy upomnienia, ale nigdy nie pozwala go zaniedbać, nawet, gdy po ludzku nie przyniesie to owoców. Jesteśmy odpowiedzialni za naszych braci, brak upomnienia jest z naszej strony grzechem zaniedbania. Bóg bowiem mówi do Ezechiela: „Jeśli do występnego powiem: występny musi umrzeć — a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi — to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie” (Ez 33,8)
"(J 6,55.60-69)
W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać? Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem na początku wiedział,
którzy to są, co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca. Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: Czyż i wy chcecie odejść? Odpowiedział Mu Szymon Piotr: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga".
Czasem życie wydaje się trudne i niesprawiedliwe. Czasem wydaje się, że Ty Boże jesteś niesprawiedliwy. Poznając Ciebie każdego dnia coraz bardziej przekonuję się, jak błędne i egoistyczne jest moje myślenie. Nie ma większego dobra nad Ciebie. To co mnie gorszy w Tobie spowodowane jest moim grzechem - to on powinien mnie gorszyć. Przemieniaj to Panie! Przemieniaj mnie Panie!
W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać? Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem na początku wiedział,
którzy to są, co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca. Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: Czyż i wy chcecie odejść? Odpowiedział Mu Szymon Piotr: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga".
Czasem życie wydaje się trudne i niesprawiedliwe. Czasem wydaje się, że Ty Boże jesteś niesprawiedliwy. Poznając Ciebie każdego dnia coraz bardziej przekonuję się, jak błędne i egoistyczne jest moje myślenie. Nie ma większego dobra nad Ciebie. To co mnie gorszy w Tobie spowodowane jest moim grzechem - to on powinien mnie gorszyć. Przemieniaj to Panie! Przemieniaj mnie Panie!
Tagi:
Pismo Święte
"Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża" (J 3,8).
Taką tragedię jak ta, którą dziś przeżywamy, można tylko ogarnąć milczeniem... i modlitwą.
Wieczny odpoczynek racz im dać Panie,
a światłość wiekuista niechaj im świeci.
Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen
Taką tragedię jak ta, którą dziś przeżywamy, można tylko ogarnąć milczeniem... i modlitwą.
Wieczny odpoczynek racz im dać Panie,
a światłość wiekuista niechaj im świeci.
Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen
Tagi:
Pismo Święte
Tragedia
Z Ewangelii z dnia 7 kwietnia.
(Łk 24,13-35)
"W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z
przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu
chleba".
Żydzi mieli swoją wizję Mesjasz - Króla. Oni czekali na króla politycznego, który zawojuje ówczesny świat i przyniesie wolność spod panowania rzymskiego. Zatem stwierdzenie apostołów: a myśmy się spodziewali... nie może dziwić, wszyscy tak myśleli.
Mesjasz miał spełnić ich oczekiwania, a On zrobił po swojemu. Czy dziś ta tendencja nie jest żywsza niż kiedykolwiek? Często słyszy się pytania: Czemu Bóg nie dał mi tego, tamtego... Czemu Bóg zabrania czegoś? Czemu coś nakazuje? A wszystko sprowadza się do jednego stwierdzenia:Już mam dość takiego Boga. Będę wierzyć w Boga, jakiego sobie wymyślę, bo tak mi wygodniej! On nie będzie mnie ograniczał! Skoro tak, to po co w ogóle jakikolwiek Bóg? Człowiek jest sam Bogiem dla siebie.
"W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z
przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu
chleba".
Żydzi mieli swoją wizję Mesjasz - Króla. Oni czekali na króla politycznego, który zawojuje ówczesny świat i przyniesie wolność spod panowania rzymskiego. Zatem stwierdzenie apostołów: a myśmy się spodziewali... nie może dziwić, wszyscy tak myśleli.
Mesjasz miał spełnić ich oczekiwania, a On zrobił po swojemu. Czy dziś ta tendencja nie jest żywsza niż kiedykolwiek? Często słyszy się pytania: Czemu Bóg nie dał mi tego, tamtego... Czemu Bóg zabrania czegoś? Czemu coś nakazuje? A wszystko sprowadza się do jednego stwierdzenia:Już mam dość takiego Boga. Będę wierzyć w Boga, jakiego sobie wymyślę, bo tak mi wygodniej! On nie będzie mnie ograniczał! Skoro tak, to po co w ogóle jakikolwiek Bóg? Człowiek jest sam Bogiem dla siebie.
Tagi:
Pismo Święte
Frgm. Ewangelii z 27.03 (J 11,45-57):
Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić.
Zbawienie przyszło przez krzyż, ogromna to tajemnicza. Każde cierpienie ma sens, prowadzi do pełni życia. Jeżeli chcesz mnie naśladować, to weź swój krzyż na każdy dzień...
Chryste, Twoja śmierć przyniosła ludzkości odkupienie. Wzywasz dzisiejszy kościół do jedności. Na początku był on jeden, dziś kościołów jest setki... Modlę się, by dialog ekumeniczny przywrócił nam widzialną jedność, nie zniesienie wszystkich różnic, a jedność w Chrystusie jako Jedynym Panu i Zbawicielu.
Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić.
Zbawienie przyszło przez krzyż, ogromna to tajemnicza. Każde cierpienie ma sens, prowadzi do pełni życia. Jeżeli chcesz mnie naśladować, to weź swój krzyż na każdy dzień...
Chryste, Twoja śmierć przyniosła ludzkości odkupienie. Wzywasz dzisiejszy kościół do jedności. Na początku był on jeden, dziś kościołów jest setki... Modlę się, by dialog ekumeniczny przywrócił nam widzialną jedność, nie zniesienie wszystkich różnic, a jedność w Chrystusie jako Jedynym Panu i Zbawicielu.
Tagi:
Pismo Święte
Z Ewangelii z dnia 25 marca 2010r.
"Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł."
(Łk 1,26-38)
Maryjo, powiedziałaś: "Fiat! (czyt, fijat = niech mi się tak stanie)". Wielka Twoja wiara. Widziałaś, że bardzo łatwo mogłaś być posądzona o cudzołóstwo, zniesławiona. Ale Twoja ufność Bogu była tak wielka, że na jedno Jego Słowo gotowa byłaś poświęcić wszystko. I poświęciłaś.
A moje "tak"? Jak często chcę przed nim uciekać, udawać, że nie słyszę Twojego wołania Panie...? Zaplanowałam swoje życie, ma być tak jak ja chcę - zdaje się mówić mi moje egoistyczne serce. W takim planowaniu nie ma miejsca na Bożą ingerencje, na Boże dary, bo wszystko jest z góry ustalone. Pragnę dziś zrezygnować ze swoich planów i słuchać Ciebie. Ty wiesz co jest dla mnie najlepsze, chcę przyjąć Twoją wolę za swoją!
"Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł."
(Łk 1,26-38)
Maryjo, powiedziałaś: "Fiat! (czyt, fijat = niech mi się tak stanie)". Wielka Twoja wiara. Widziałaś, że bardzo łatwo mogłaś być posądzona o cudzołóstwo, zniesławiona. Ale Twoja ufność Bogu była tak wielka, że na jedno Jego Słowo gotowa byłaś poświęcić wszystko. I poświęciłaś.
A moje "tak"? Jak często chcę przed nim uciekać, udawać, że nie słyszę Twojego wołania Panie...? Zaplanowałam swoje życie, ma być tak jak ja chcę - zdaje się mówić mi moje egoistyczne serce. W takim planowaniu nie ma miejsca na Bożą ingerencje, na Boże dary, bo wszystko jest z góry ustalone. Pragnę dziś zrezygnować ze swoich planów i słuchać Ciebie. Ty wiesz co jest dla mnie najlepsze, chcę przyjąć Twoją wolę za swoją!
Tagi:
Pismo Święte
(J 5,1-3a.5-16)
Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną. Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża. On im odpowiedział: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź. Pytali go więc: Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź? Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat.
Łatwo powiedzieć: Nie grzesz! Człowiek jest tylko człowiekiem, więc z natury swej podlega słabości. Jezus na szczęście pragnie leczyć grzesznika, tak jak tego człowieka który od trzydziestu ośmiu lat cierpiał na swoją chorobę. Jestem odkupiona, teraz ode mnie zależy, czy pozwolę się Bogu zbawić!
Czerpanie ze zdrojów miłosierdzia jest otwieraniem się na zbawienie. Szczególnie w tym czasie wielkanocnym tak ważne jest pojednanie się z Bogiem i przyjęcie Go do swego serca jako Pana i Zbawcę.
Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną. Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża. On im odpowiedział: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź. Pytali go więc: Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź? Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat.
Łatwo powiedzieć: Nie grzesz! Człowiek jest tylko człowiekiem, więc z natury swej podlega słabości. Jezus na szczęście pragnie leczyć grzesznika, tak jak tego człowieka który od trzydziestu ośmiu lat cierpiał na swoją chorobę. Jestem odkupiona, teraz ode mnie zależy, czy pozwolę się Bogu zbawić!
Czerpanie ze zdrojów miłosierdzia jest otwieraniem się na zbawienie. Szczególnie w tym czasie wielkanocnym tak ważne jest pojednanie się z Bogiem i przyjęcie Go do swego serca jako Pana i Zbawcę.
Tagi:
Pismo Święte
Ewangelia z dnia 19 marca 2010:
"Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany".
(Łk 2,41-51a)
Tym fragmentem Ewangelii zachwycam się od dawna. Jezus pozostał w świątyni, bo ona jest miejscem należącym do Jego Ojca. Tą świątynią jestem ja, ja jako człowiek cielesno duchowy. Od momentu chrztu świętego jestem świątynią Ducha Świętego, należę do Boga, jestem Jego własnością. I Jezus jest we mnie, bo jak sam mówi: powinienem być w tym, co należy do mego Ojca... A należę do Ojca nie tylko na mocy chrztu, ale i innych sakramentów.
Jezus jest we mnie, On słucha, On pyta, On naucza. Czy jestem zdolna, czy chcę usłyszeć Jego głos w moim sercu?
Maryja szukała Jezusa, i ja go często szukam zapominając, że On jest we mnie!
"Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany".
(Łk 2,41-51a)
Tym fragmentem Ewangelii zachwycam się od dawna. Jezus pozostał w świątyni, bo ona jest miejscem należącym do Jego Ojca. Tą świątynią jestem ja, ja jako człowiek cielesno duchowy. Od momentu chrztu świętego jestem świątynią Ducha Świętego, należę do Boga, jestem Jego własnością. I Jezus jest we mnie, bo jak sam mówi: powinienem być w tym, co należy do mego Ojca... A należę do Ojca nie tylko na mocy chrztu, ale i innych sakramentów.
Jezus jest we mnie, On słucha, On pyta, On naucza. Czy jestem zdolna, czy chcę usłyszeć Jego głos w moim sercu?
Maryja szukała Jezusa, i ja go często szukam zapominając, że On jest we mnie!
Tagi:
Pismo Święte
Z Ewangelii z dnia 16.03.2010
"Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał."
(J 5,17-30)
Ewangelia jest tak mocna, że pozostaje mi powtórzyć jedynie za Ewangelistą:
Nie dziwcie się temu [że Chrystus ma władzę sądzić]! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.
"Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał."
(J 5,17-30)
Ewangelia jest tak mocna, że pozostaje mi powtórzyć jedynie za Ewangelistą:
Nie dziwcie się temu [że Chrystus ma władzę sądzić]! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.
Tagi:
Pismo Święte
Z Ewangelii z dnia 11. 03. 2010:
Jezus wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.
(Łk 11,14-23)
Przez to królestwo odczytuję dziś człowieka. Jeśli człowiek jest wewnętrznie niepoukładany, myśli inaczej, mówi co innego, a postępuje jeszcze w inny sposób, wówczas sam się w tym pogubi. Taka sytuacja doprowadza takich napięć i konfliktów wewnętrznych, że kończy się nerwicą, depresją... a może nawet prowadzić do prób samobójczych.
Dlatego ja chcę żyć w prawdzie, chcę, by ludzie mnie widzieli taką jaka jestem, a nie taką, jaką ja chcę by mnie widzieli. Prawda... Prwada... Prawda... !!!
(Łk 11,14-23)
Przez to królestwo odczytuję dziś człowieka. Jeśli człowiek jest wewnętrznie niepoukładany, myśli inaczej, mówi co innego, a postępuje jeszcze w inny sposób, wówczas sam się w tym pogubi. Taka sytuacja doprowadza takich napięć i konfliktów wewnętrznych, że kończy się nerwicą, depresją... a może nawet prowadzić do prób samobójczych.
Dlatego ja chcę żyć w prawdzie, chcę, by ludzie mnie widzieli taką jaka jestem, a nie taką, jaką ja chcę by mnie widzieli. Prawda... Prwada... Prawda... !!!
Tagi:
Pismo Święte
Z Ewangelii z dnia 9 marca 2010:
"Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu."
(Mt 18,21-35)
„Pokora, choćby największa, nie budzi w duszy niepokoju, zamętu ani przerażenia — przeciwnie, przynosi jej pokój, słodycz i ukojenie... rozszerza ją i sposobną czyni do gorliwszej służby Bożej”. Natomiast „pokora szatańska wtrąca duszę w odmęt niepokoju i trwogi i wzburza ją całą i gnębi niewypowiedzianym udręczeniem. I to miotanie się diabeł podaje nam za pokorę, abyśmy uwierzywszy mu stracili wszelką ufność w Bogu” (T.J.: Dr.d. 39, 2). Brak ufności i zamęt zmniejszają zdolność kochania; celem szatana zaś jest właśnie sprowadzenie człowieka z drogi miłości. On kusi w ten sposób szczególnie tych, którzy nie uwierzyliby nigdy jawnym pokusom do grzechu. W takim wypadku należy przypomnieć sobie, jak poucza św. Teresa od Dzieciątka Jezus, że „to właśnie, co obraża Jezusa, co rani Jego Serce, to brak ufności!” (Lt. 71). [http://mateusz.pl/czytania/2010/20100309.htm]
"Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu."
(Mt 18,21-35)
„Pokora, choćby największa, nie budzi w duszy niepokoju, zamętu ani przerażenia — przeciwnie, przynosi jej pokój, słodycz i ukojenie... rozszerza ją i sposobną czyni do gorliwszej służby Bożej”. Natomiast „pokora szatańska wtrąca duszę w odmęt niepokoju i trwogi i wzburza ją całą i gnębi niewypowiedzianym udręczeniem. I to miotanie się diabeł podaje nam za pokorę, abyśmy uwierzywszy mu stracili wszelką ufność w Bogu” (T.J.: Dr.d. 39, 2). Brak ufności i zamęt zmniejszają zdolność kochania; celem szatana zaś jest właśnie sprowadzenie człowieka z drogi miłości. On kusi w ten sposób szczególnie tych, którzy nie uwierzyliby nigdy jawnym pokusom do grzechu. W takim wypadku należy przypomnieć sobie, jak poucza św. Teresa od Dzieciątka Jezus, że „to właśnie, co obraża Jezusa, co rani Jego Serce, to brak ufności!” (Lt. 71). [http://mateusz.pl/czytania/2010/20100309.htm]
Tagi:
Pismo Święte
Ewangelia z dnia 8 marca 2010:
"Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się."
(Łk 4,24-30)
Czytając tę Ewangelię wyobrażam sobie Jezusa stojącego w synagodze, który bardzo odważnie mówił prawdę. Lud go słuchał, ale do czasu. Zgromadzili się wokół niego ludzie, którzy go znali - Galilejczycy. Słuchali go do czasu, gdy mówił to, co oni chcieli usłyszeć, co byli zwykli słyszeć! Słowa Jezusa uznali za bluźnierstwo. Tłum zaczął krzyczeć, zerwał się z miejsc i rzucił na Mistrza. Wyprowadzili go z synagogi szarpiąc, przeklinając i plując mu w twarz. Już oni chcieli go zabić, zaprowadzili go na stok góry, by go stamtąd zrzucić. Coś tajemniczego jednak się stało, bo "przeszedłszy pośród nich oddalił się". Jak to rozumieć? Co tam mogło się stać?
Jezu, myślę czasem o Polsce, którą niesłusznie nazywa się krajem katolickim. Jest to państwo, którego większość mieszkańców przyznaje(!!!) się do katolicyzmu, ale nie jest on religią narodową. Ale powracając do tego patrzenia: dostrzegam coraz częściej, że tak się przyzwyczailiśmy do wiary i Ciebie, Chryste, że ona stała się naszą służebniczką. Postępujemy niczym Ci Galilejczycy - próbujemy usunąć to, co nam się nie podoba, walczymy o swoje własne egoistyczne "ja". Nie to jest najważniejsze:(
"Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się."
(Łk 4,24-30)
Czytając tę Ewangelię wyobrażam sobie Jezusa stojącego w synagodze, który bardzo odważnie mówił prawdę. Lud go słuchał, ale do czasu. Zgromadzili się wokół niego ludzie, którzy go znali - Galilejczycy. Słuchali go do czasu, gdy mówił to, co oni chcieli usłyszeć, co byli zwykli słyszeć! Słowa Jezusa uznali za bluźnierstwo. Tłum zaczął krzyczeć, zerwał się z miejsc i rzucił na Mistrza. Wyprowadzili go z synagogi szarpiąc, przeklinając i plując mu w twarz. Już oni chcieli go zabić, zaprowadzili go na stok góry, by go stamtąd zrzucić. Coś tajemniczego jednak się stało, bo "przeszedłszy pośród nich oddalił się". Jak to rozumieć? Co tam mogło się stać?
Jezu, myślę czasem o Polsce, którą niesłusznie nazywa się krajem katolickim. Jest to państwo, którego większość mieszkańców przyznaje(!!!) się do katolicyzmu, ale nie jest on religią narodową. Ale powracając do tego patrzenia: dostrzegam coraz częściej, że tak się przyzwyczailiśmy do wiary i Ciebie, Chryste, że ona stała się naszą służebniczką. Postępujemy niczym Ci Galilejczycy - próbujemy usunąć to, co nam się nie podoba, walczymy o swoje własne egoistyczne "ja". Nie to jest najważniejsze:(
Tagi:
Pismo Święte
Z Ewangelii z dnia 6 marca 2010r:
(Łk 15,1-3.11-32)
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się.
Młodszy syn pragnął wolności.. niczym nie ograniczonej! I skończyło się to dla niego wielkim upadkiem. Grzech spowodował daleko posunięte konsekwencje - aż do utraty godności ludzkiej (pasła świnie i marzył o tym, by pożywić się ich jadłem, to zajęcie w czasach Jezusa było uważane za najgorszą hańbę, niczym śmierć na krzyżu). Można by tu odwołać się do obrazu ociec - Miłosierny Bóg. Ta przypowieść ukazuje bardzo wyraźnie, że bez postanowienia "wybrania się" i faktycznego "wyjścia" z bagna grzechu w stronę Boga, On jest bezradny i pozostaje mu tylko czekanie.
Drugi ważny wątek tego fragmentu to postawa starszego z braci. W głębi duszy on także pragnął 'wolności bez granic', którą otrzymał jego brat, ale nie miał odwagi prosić o to. Zazdrościł mu i to uczyniło go ślepym na radość spotkania. Nie potrafił się cieszyć powrotem brata, a jedynie buntował się - Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę.. Boże, uzdolnij mnie do takiego postrzegania rzeczywistści jak Ty, bym miała czyste serce, czyste intencje i dobre pragnienia. Wracam do wczorajszej Ewangelii - bądź fundamentem budowli mego życia!
(Łk 15,1-3.11-32)
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się.
Młodszy syn pragnął wolności.. niczym nie ograniczonej! I skończyło się to dla niego wielkim upadkiem. Grzech spowodował daleko posunięte konsekwencje - aż do utraty godności ludzkiej (pasła świnie i marzył o tym, by pożywić się ich jadłem, to zajęcie w czasach Jezusa było uważane za najgorszą hańbę, niczym śmierć na krzyżu). Można by tu odwołać się do obrazu ociec - Miłosierny Bóg. Ta przypowieść ukazuje bardzo wyraźnie, że bez postanowienia "wybrania się" i faktycznego "wyjścia" z bagna grzechu w stronę Boga, On jest bezradny i pozostaje mu tylko czekanie.
Drugi ważny wątek tego fragmentu to postawa starszego z braci. W głębi duszy on także pragnął 'wolności bez granic', którą otrzymał jego brat, ale nie miał odwagi prosić o to. Zazdrościł mu i to uczyniło go ślepym na radość spotkania. Nie potrafił się cieszyć powrotem brata, a jedynie buntował się - Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę.. Boże, uzdolnij mnie do takiego postrzegania rzeczywistści jak Ty, bym miała czyste serce, czyste intencje i dobre pragnienia. Wracam do wczorajszej Ewangelii - bądź fundamentem budowli mego życia!
Tagi:
Pismo Święte
Z Ewangelii z dnia 5 marca:
(Mt 21,33-43.45-46)
Jezus powiedział do Arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce. Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.
Chrystus jest fundamentem Kościoła, a także mojego życia. mam na Nim budować!!!
(Mt 21,33-43.45-46)
Jezus powiedział do Arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce. Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.
Chrystus jest fundamentem Kościoła, a także mojego życia. mam na Nim budować!!!
Tagi:
Pismo Święte
W prawdzie miałam tego nie robić, ale ze względu na Jacka umieszczę jakąś swoją pracę. Chciałam załadować więcej zdjęć, ale udało mi się tylko jedno - ikona Pantokratora, którą napisałam w wakacje.
Tagi:
Pantokrator
Droga Krzyżowa
Stacja XIV
W grobie
Złożyli Ciało Jezusa na noszach,
Czterech uczniów poniosło Je do groty.
Niedługi po śmierci Pan miał orszak,
Zostali Ci, którzy Go kochali.
Jaka wielka rozpacz panowała
Wśród kobiet Cię żegnających.
Matka ostatni raz Cię całowała.
Jesteś już w grobie zamknięty.
Nadziei tam zabrakło,
Gdzie moja nadzieja?
Żegnają Cię Panie,
Ja też mam Cię żegnać?
Ty jesteś tu, teraz,
Wszędzie i zawsze.
To nic, że Cię krzyżuję,
Przebaczasz mi, Panie.
Stacja XIV
W grobie
Złożyli Ciało Jezusa na noszach,
Czterech uczniów poniosło Je do groty.
Niedługi po śmierci Pan miał orszak,
Zostali Ci, którzy Go kochali.
Jaka wielka rozpacz panowała
Wśród kobiet Cię żegnających.
Matka ostatni raz Cię całowała.
Jesteś już w grobie zamknięty.
Nadziei tam zabrakło,
Gdzie moja nadzieja?
Żegnają Cię Panie,
Ja też mam Cię żegnać?
Ty jesteś tu, teraz,
Wszędzie i zawsze.
To nic, że Cię krzyżuję,
Przebaczasz mi, Panie.
Tagi:
Droga Krzyżowa
Droga Krzyżowa
Stacja XIII
Na łonie Maryi
Ciało Twe, Panie, święci mężowie
Zdejmują z Krzyża i oddają Matce.
Ona głaszcze Cię czule po głowie,
Otwiera ku Bogu Swe Serce.
Otwarte dłonie na Twych piersiach, Panie,
Matula składa, Ojcu Cię oddaje
Patrzy w górę, bo wie że jesteś w Niebie.
Cierpienie Jej serca wciąż nie ustaje.
Dziś mnie, Panie,
Tulisz do Swego Łona
Dziś mnie ratujesz
I przebaczasz winy.
Z miłości konam.
Jakże Ty, Boże wielki
Proch ziemi dostrzegasz.
Jak Ja Cię kocham!
Stacja XIII
Na łonie Maryi
Ciało Twe, Panie, święci mężowie
Zdejmują z Krzyża i oddają Matce.
Ona głaszcze Cię czule po głowie,
Otwiera ku Bogu Swe Serce.
Otwarte dłonie na Twych piersiach, Panie,
Matula składa, Ojcu Cię oddaje
Patrzy w górę, bo wie że jesteś w Niebie.
Cierpienie Jej serca wciąż nie ustaje.
Dziś mnie, Panie,
Tulisz do Swego Łona
Dziś mnie ratujesz
I przebaczasz winy.
Z miłości konam.
Jakże Ty, Boże wielki
Proch ziemi dostrzegasz.
Jak Ja Cię kocham!
Tagi:
Droga Krzyżowa
Droga Krzyżowa
Stacja XII
Śmierć
Tak srodze Panie cierpisz na Krzyżu
Wisisz grzechami świata przybity.
Tak wiele krzywdy świat Ci wyrządził
A Ty wciąż wznosisz za ludźmi modlitwy.
Choć srodze cierpisz, oddajesz Ducha,
To miłość ku nam masz jeszcze większą.
Z nadzieją wielką, że Cię wysłucham,
Wołasz cierpliwie, „choć za mną”!
Co ja odpowiem,
Przecież na śmierć Cię skazałam
Modlisz się za mną
Czy zasłużyłam?
Chcesz mi przebaczyć,
Miłości święta!
Chcąc iść za Tobą,
muszę przyjąć cierpień pęta.
Stacja XII
Śmierć
Tak srodze Panie cierpisz na Krzyżu
Wisisz grzechami świata przybity.
Tak wiele krzywdy świat Ci wyrządził
A Ty wciąż wznosisz za ludźmi modlitwy.
Choć srodze cierpisz, oddajesz Ducha,
To miłość ku nam masz jeszcze większą.
Z nadzieją wielką, że Cię wysłucham,
Wołasz cierpliwie, „choć za mną”!
Co ja odpowiem,
Przecież na śmierć Cię skazałam
Modlisz się za mną
Czy zasłużyłam?
Chcesz mi przebaczyć,
Miłości święta!
Chcąc iść za Tobą,
muszę przyjąć cierpień pęta.
Tagi:
Droga Krzyżowa



